Bojaźń mu sercem trzęsie, mróz przejął wskróś żyły,
Twarz pobladła, znikają przyrodzone siły.
Trwoga wieszcza zginienie prędkie prorokuje,
Żałość go z gniewem bodzie, a strach oblatuje;
Stoi, słupowi rówien, na poły zmartwiały,
Nie postrzega, gdy ciężkie razy nań spadały.
11
Nakoniec w boku prawem szablę piorunową
Topi grabia i rzeką krew wylewa nową;
Ta pod ostatniem ziobrem oba rozerwała