37

W ziemię patrzy, podobien do słupa wrytego,

Gniew mu wargami trzęsie, wściekłość struchlałego

Tyka serca, nie może pół słowa związany

Język wstydem przemówić, jad w uściech zebrany

Swe przykrości rozsiewa; potem zapalony

Zazdrościwą miłością, biegł w odludne strony

I po najżałośliwszych skargach, łzach obfitych

Myśli jechać do krajów wschodnich znamienitych.

38