Chocia mu niepoślednia żałość serce kraje.

Ten rad, z wielką się w drogę gotuje ochotą,

Zbroję najdoskonalszą wdział na się robotą.

Wprasza mu się do lubej Dudon kompaniej,

Wprasza Gwido, ale on nie pragnie niczyjej.

Wypada z miasta, a gdzie stąpi i gdzie jedzie,

Gniew go wściekły prowadzi, miłość ślepa wiedzie.

40

Tkwi mu w pamięci, jako beł roku przeszłego

Szczęśliwy, tysiąc razy zapału wnętrznego