47

I lubo na prost bieży lub konia kieruje

W bok, zawsze go przeklęta zaraza morduje.

Nie może najść sposobów zbyć dziwu strasznego,

Choć koń częstem wierzganiem pomaga do tego.

Drży w niem serce; tak więc zwykł w jesienne list czasy,

Kiedy wicher odziera z swoich ozdób lasy.

Dokucza mu gadzina brzydka, ale więcej

Strach; schnie, wzdycha, gniewa się, umrzeć chce co pręcej.

48