Mniema, iż go piekielnych larw próżne zasłony
Chytrze bawią; trzykroć się nakoło obraca,
Trzykroć ręką wątpliwą zginionego maca;
Tuszy zaś, iż to sprawka jest Malagizego,
Bo on zawsza rozerwać chciał te pęta jego,
62
Pęta nielutościwe, co pierś skrępowały
I w niej sercu wolności nigdy nie dawały;
Albo Bóg z górnych niebios posłał mu dobrego
Anioła, co go z strachu wyrwał nieznośnego.