Podając w gorące dni pragnącem ochłody,
Potem więtszem w podwórze wypada zapędem
W kanał, który sadzone kwiaty różnem rzędem
Odżywia, z niemi miękkie trawy zagorzałe
I wkoło usadzone szczepy niedojrzałe.
92
Tem czasem z gospodarzem ludzkiem ma rozmowy
Rynald, często dając znać, iż już jest gotowy
Z chęcią widzieć to, z czem się w drodze popisował,
Kiedy go do swych gmachów przywieść usiłował;