Chłopię, co do posługi naznaczone było

Podczastwa, czarę z wierzchu kamieńmi sadzoną,

A wewnątrz winem dobrem niesie napełnioną.

94

Pojrzawszy na Rynalda pan zamku dobrego,

Uśmiechnął się; lecz ktoby serce widział jego,

Snadno pozna, iż jako śmiech w uściech zmyślony,

Tak w piersiach tai się ból, łzami opojony.

Potem rzekł: »Teraz już czas, mój gościu kochany,

»Zwłaszcza, żem beł od ciebie jawnie nagabany,