Blachy, choć je robili sami Wulkanowie,

Kruszy najdoskonalszą szablą, nadstawuje

Swych piersi we dnie, w nocy nie sypia, pracuje,

Królestwa, prowincye posiada i bierze:

Cóż potem, chciwość taż go trapi w jednej mierze.

O drugich pisać nie chcę, co serce w bezdennem

Pogrążyli łakomstwie i zysku codziennem.

4

Co rzekę o piękniejszych paniach w przedniem stanie,

Które na łzy, posługi, prośby i wzdychanie