Najrozkoszniejszej młodzi nie jeno nie dbały,

Ale marmurem twardem, srogie, skamieniały?

Twój to despekt, Miłości, bo skoro kęs złota

Wzrok ich dopadł, wnet serce gorąca ochota

Kruszy twarde, mienią się — ktoby wierzył temu? —

I urodę w moc dają chłopu najbrzydszemu.

5

Rzecz mówię doświadczoną, lub się boję tego,

Aby kto nie rzekł, żech jest języka płochego.

Nic to, cnotliwy zawsze szczerościami robi,