I ból przykry uśmierza łagodnemi słowy,

Choć samemu dojmuje żal i gniew surowy,

Iż pogody omieszkał takiej i swojego

Nie ratował Brandmarta, dziwnie kochanego.

Tem czasem nad trupami swych królów czynili

Lament słudzy i w miasto z płaczem prowadzili,

W miasto bliskiej Bizerty, które gdy chowają,

Nieśmiertelne ich dzieła z męstwem wspominają.

73

Już też wieść świegotliwa w Bizercie latała,