71
Potem zoczywszy brata, hojniej rozkwilony,
Prowadzi go, gdzie wiecznem leżał snem uśpiony
Syn Manodantów blady, a krwie czarnej szlaki
Ukazowały razu okrutnego znaki.
Westchnął serdeczny Rynald, litość go przejmuje,
Ściska trupa i wargi strętwiałe całuje.
Stamtąd do Oliwiera szedł i nogę jego
Obłapia, od strzemienia zgniecioną twardego.