Szatę, którą rękami robiła własnemi,
Kroplami pobroczoną widziała krwawemi,
Kroplami, które na nię spadały z wysoka,
Jako więc grad lubo deszcz z ciemnego obłoka,
Gdy w zawichrzeniu chmury powietrznem się schodzą,
A gwałtowne pioruny żartkie błyski rodzą.
75
Potem ocuciwszy się, mówi sama w sobie:
»Wżdyć nie w takiem zrobiłam szatę ja sposobie,
»Szatę kochanka mego: czarna, pomnię, była