Zdumiewa się, gdy wielki cud okiem swem widzi,

110

Okiem mdłem, bo i jego rany takie były,

Iż mu widomą śmiercią koniecznie groziły.

Zaczem skruchą ujęty, którą w niem duch nowy

Sprawował, brzydkie błędy wygnać myśli z głowy

Mahometańskie, na krzest dufność go podwodzi

I jakąś najweselszą światłość w sercu rodzi;

Prosi, aby go zaraz Chrystusowi swemu

Oddał starzec i pomógł do nieba staremu.