Undziard od Konstantyna trzymał je bogaty,

Dojrzałem już obciążon i wiekiem i laty,

Z dusze go, Leon, z dusze sam cesarz miłował;

Mocniejszych zamków w swojem dozorze pilnował.

Więc i na przeszłą wojnę ludzi dał niemało

Z ochotą tak, jako się panu jego zdało.

Wjechał Rugier do miasta, dziwnie spracowany,

I chce czekać, ażby świt wszedł nazajutrz rany.

100

Chce czekać, lecz jak jego nieszczęście mieć chciało,