Do nóg się Konstantyna porzuca starego,

Prosząc, aby jej więźnia dał nienawisnego,

I tak hojnem zanadrze płaczem napełniła,

Iżby złą do litości lwicę pobudziła.

16

Woła: »Cesarzu, panie i bracie kochany!

»Ja tę ziemię przyciskać chcę dotąd kolany,

»Póki mi nie darujesz tyrana srogiego,

»Co syna wczora zabił okrutny mojego.

»Nie mniemaj, żeby więtsza część nie należała