Kochanka, lekce waży dwór Karła wielkiego,

Ani ten być rozumie, jaki odjechała

W ten czas, gdy na Rugiera obecna patrzała.

27

Nie śmie pytać, kędy był, osławy się boi

Podejźrzanej, z nadzieją strachy blade dwoi,

Ucha szeptom nadstawia, zrze się, gryzie srodze

I lub to o dalekiej coś wie jego drodze,

Dokądby jednak jechał, z jej wielkiem kłopotem

Nikt namniejszej sprawy dać nie umie jej o tem,