Ale się ten nie czuje, łzy tylko obfite

Z oczu śle, przeklinając losy jadowite;

Woła śmierci, wszystkie swe w niej mając pociechy,

Aby ostatnie prędko ścisnęła oddechy.

Bo nie widzi sposobu, stroskany, inszego

Do skończenia męczeństwa i bólu przykrego.

84

»Na kogóż, niestetyż, wprzód narzekać ja będę,

»Póki najbiedniejszego żywota nie zbędę?

»Komu — mówi — winę dam, nad kiem pomstę srogą