Odjechał do stanowisk w biegu zapędzonem.

Potem w pół nocy właśnie zbroję ukochaną

Wdziewa, troską zażęty2543 ciężką, niesłychaną,

Na konia siodło kładzie tak cicho swojego,

Iż odjazdu nie postrzegł namniejszy z sług jego.

Jedzie, łzami zalewa twarz i wzdycha srodze,

A Frontynowi, gdzie chce, wolno puszcza wodze.

83

Frontyn przez pola bieży, proste, krzywe rowy,

Rozkazaniu pańskiemu wygodzić gotowy.