Gdy tak ciężko narzekał Rugier utrapiony
I szablą chciał otworzyć bok niezasłoniony,
Źwierz niemy do litości budząc i lichego
Ptaka, co w gęstwie słuchał lamentu onego,
Bradamanta się niemniej łzami rozpływała,
Skoro wolą rodziców przykrą usłyszała.
Wymówki już jej żadne nie służą, surowy
Leon pragnie wesela prędkiego z umowy.
92
Ta zaś wszystkich sposobów kusi, żałośliwa,