Niebo, co ją małżonką z wieków naznaczyło

Rugierowi, nagłą jej pomoc uczyniło.

98

Rano Marfiza piękna przed Karłem stanęła,

A skoro pozwolenie do rozmowy wzięła,

Uciąża żałośliwie, iż jej brat rodzony

Niesłusznie Bradamanty swojej odsądzony,

Bradamanty, co stokroć przy niej przysięgała,

Że mu małżonką zostać, gdy się okrzci, miała.

Rzecze to w oczy samej i cierpieć takiego