Na szabli, którą przypiął do boku swojego

Tezeusz, nieznajomy macosze syn jego,

A ta mu jad śmiertelny u stołu podaje

I trucizną potrawy napuszczone kraje,

Jako Marfiza, swego gdy brata ujrzała

W osobie bohatyra, co go zabić chciała.

55

Dziwnie uweselona, rączo przystępuje

I rękami w okrągłą szyję obejmuje.

Rynald potem z Orlandem oba przypadają,