61

I by nie jego pilność, zabiłaby była

Wesoła wieść niebogę, gdy ją przeraziła;

Siły we mgnieniu oka wszystkie w niej ustały,

Nogi słabe wrodzonej pomocy nie miały.

Tak zwykł, gdy wiodą kogo na śmierć zasłużoną,

Martwieć i mowę tracić, z bojaźni zamknioną;

Lecz skoro od dekretu będzie uwolniony,

Niepojętą radością zaś jest napełniony.

62