Pod kolana podłożył, z którego czerwony

Ciekł strumień i wzniówszy go, tak puścił na ziemię,

Iż swą tłucze haniebnie twarz, czoło i ciemię.

128

Ciemieniem wprzód, łopatką potem padł surowy

Sarracen: krew mu pryska z przy tłuczonej głowy

I ziemię chciwie zlewa, jako potok jaki,

Co od źrzódła gościniec udziałał trojaki.

Rugier szczęścia będąc już mistrz własny lepszego,

Na Rodomonta wpada bez zwłoki srogiego