ANDRZEJ. Jezus Marya!! [ciszej znacznie, prawie bezmyślnie] Jezus Marya... [spokojnie] O dziecku twojem nie zapomnę, Zofio! [zwraca się ku wyjściu, spostrzega Karskiego. Karski podchodzi zwolna na przód pokoju].
KARSKI [do Andrzeja]. Pamiętaj pan i o niej [do Zofii, która patrzy nań prawie osłupiała]. Tyś krzywoprzysięgła dzisiaj Zosiu; on ciebie więcej kochał.
[wychodzi z pokoju, długa chwila ciszy, słychać strzał i odgłos ciała, spadającego po schodach].
ZOFIA [krzyk straszny, przeraźliwy]. Aah!
Koniec sztuki.