Po chwili, w półobrocie głowy, z pod oka, spojrzawszy raz jeszcze na zoraną bruzdami, opalo­ną twarz szwajcara, zbierającego już rozsypany pie­niądz - zamyślił się...

O, jakże on pragnął w tej chwili, by z gar­ści tych oto pieniędzy, które mu wręczonemi będą za parę minut , zabrakło pięciofrankówki choć jednej!...

Podarowałby on ją śmiałkowi temu, a biedako­wi zapewne, z pewnością!... Bo czyż?... Czyż godziłoby się "jemu" rzucać na niego kamieniem?...

Roman, wpatrzony bezustannie w zadumie przed siebie, gorączkowo, niecierpliwie oczekiwał rezultatu swej próby.

- Weźmie, z pewnością weźmie! - mówił so­bie równocześnie w duszy i głos jakiś cyniczny, drwią­ co wołał w nim szyderski.

- "Uczciwość ludzka!... ha... ha... ha!.. Frazesy, ­frazesy!.. malowana, wzorzysta zewnętrznie kraszanka, wewnątrz zaś skrycie cuchnąca!..."

Przed Dzierżymirskim roztaczał się tymczasem krajobraz wdzięczny nad wyraz. W drżących więc oto głębiach jeziora, na prawo, przeglądało się tysiącem światełek miasto... płynące wody, o kilka kroków od alei, skręcały w bok, tocząc swe ciemne fale, jak rozpięta nad niemi wrześniowa noc cicha, hen! dale­ko, ku górom; po powierzchni jeziora błąkały się łód­ki i małe stateczki, przy każdym zaś błyszczała czer­wona, duża, okrągła latarka, krwawym śladem, ście­żyną purpury znacząc głęboko swe przejście w prze­zroczej toni.

I ogniki owe, łącznie ze swem odbiciem, drża­ły tak bezustannie po jeziorze, sunęły z wolna, zmieniały miejsce - wreszcie malały, utożsamiając się jakby w dali latającym gdzieś świętojańskim robacz­kom...

Na lewo zaś, tuż przy brzegu, u przystani statków parowych, inne znów ognie dotrzymywały tamtym towarzystwa. Ku uciesze zapewne spacerujących gości puszczano tam fajerwerki; kręciły się zatem młyńce, pękały rzymskie świece, strzelały wysoko barwne rakiety - spadały snopami iskier, ginęły w ciemnych falach jeziora.

Dzierżymirski, wpatrzony początkowo bezmyślnie, począł się teraz właśnie przyglądać uważniej, ujęty wdziękiem widoku, gdy nagle posłyszał głośno wy­rzeczone koło siebie słowa: