Więc zdradziła go!.. Zdradziła nikczemnie, dla zmysłowego upojenia - dla szału!.. Zdeptała jego miłość, uczucia, oszukała go - zapomniała!..

Więc takim ironii zgrzytem nagradza jego los szyderca, za to, co dla kobiety tej niegdyś uczynił!..

Ależ on dla niej przecież poświęcił wszystko!.. Siebie oddał!.. Swą cześć, uczciwość - sumienie!..

- Przez ciebie wszystko tom uczynił, przez ciebie! - głuchy jęk unosi pierś mężczyzny. - O, Olu!.. Olu!.. przez ciebie!..

I milknie skarga...

A potem niezrozumiałego już coś coś tylko, nie­dosłyszalnego poczynają naraz szeptać cicho do siebie Dzierżymirskiego usta.

Klęka i jakieś bóle i żale płynąć się zdają pod strop milczącego tumu, biegną trwożnie pod wynio­słe jego arkady, odbijają się o statuy, rzeźby i pomniki - na kolana padają u ołtarzy - lecą, tam, gdzieś wysoko... do Boga!..

Lecz oto nagle spokój świątyni brutalnie prze­rwanym zostaje...

- Yes, yes, yes!.. - odzywa się co chwila i dowcipy francuskie wtórują angielszczyźnie, - z przewodnikami Baedeker'a w ręku przesuwa się tuż koło Romana garstka osób, z udanem znawstwem oglądając wszystkie zabytki tumu.

Gwarząc wesoło, dzielą się turyści na dwie połowy. Jedna z nich zmierza zobaczyć wnętrze ka­plicy św. Karola Boromeusza, druga, pobrzękując pieniędzmi, kupuje niebawem prawo obejrzenia da­chu katedry, przy stoliku, postawionym we wnętrzu świątyni, na prawo, w głębi, u wejścia do prowadzących tamże schodów.