- Oh! mais, sapristi, c'est la fine fleur, śmietaneczka ze śmietanki naszej... Powinszować marszałkowej, powinszować... - rzekł z lekka drwiąco pan Emil. -L'essentiel - ciągnął dalej, - że wszyscy, jak przewidywałem, połknęli przygotowaną przez nas wiadomostkę.
- Wszyscy, bez wyjątku; robiłam przecież, co tylko mogłam - potwierdziła pani Melania.
- A więc n... i-ni-c'est fini; nie pokażemy się my im tu tak prędko na oczy; by sprawdzić to, co posłyszeli, Dzierżymirskich również mieć nie będą, a zresztą - pan Emil niedbale poruszył ręką - tout passe, tout casse, tout lasse... Niebawem wszyscy zawieszą sobie nowe sitko na kołek i... zapomną. Ainsi va le monde - dokończył, i wyjmując srebrną z monogramem papierośnicę, ujął w palce delikatnej swej ręki cienki papieros, uprzejmie pytając zarazem pani domu: - Vous permettez?..
Marszałkowa, z uśmiechem, przyzwalająco kiwnęła głową. Ładyżyński zapalił, i wypuściwszy z ust mały obłoczek dymu, pogładził wytwornym ruchem ręki swe siwiejące już nieco, a starannie wyczesane, bokobrody.
- Ja także, według programu, nie próżnowałem, - odezwał się po chwili swobodnym tonem. - Wyszedłszy stąd temu godzin parę, byłem na jour fixe u Leliwów, hr. Dezydery Otockiej, u księstwa Pilanich... Zastałem tam wiele bardzo osób i wszędzie opowiadałem, naturalnie en long et en large la nouvelle du jour, co należy, o Romanie i Oli - bref, Januarek powinien być kontent ze mnie: wykryłem, jak, co i dokąd wyfrunęła mu jedynaczka, teraz znów my z panią marszałkową tuszujemy za młodą parą ślady, z kunsztem prawdziwie artystycznym...
- Że też pan wszystko z wesołej tylko strony bierze - nieco smutnie i pobłażliwie jakby uśmiechnęła się pani Melania.
- Que voulez vous, pani marszałkowo, świat pełen dramatów i tragedyj w teatrze i w życiu, że cóżby wartem było ono, gdybyśmy się czasem starali przynajmniej komizmu choć trochę zeń wycisnąć - odparł pan Emil, poczem zaś dodał: - Więc pani marszałkowa jutro na Podole, do Ulanówki?
- Tak - potwierdziła pani Melania - do siebie jadę na dni kilka, potem zaś natychmiast do Januarego, a pan wyjeżdża?.. Il faudrait.
- Comme de raison, prawdopodobnie do Szwajcaryi, na sześć tygodni... Ale, a propos, cóż January?..
- Niespokojną jestem o niego - odpowiedziała marszałkowa - jak panu wiadomo, bawił tu u mnie tylko dzień jeden; nazajutrz po otrzymaniu smutnej wiadomości odjechał, pożegnawszy się ze mną, notabene, bardzo chłodno, i odtąd żadnej odeń z Gowartowa nie mam wiadomości. Może chory...