Więc ja nabrałem śmiałości i napisałem do owego dziennika pierwszy, a później drugi artykuł. Ale, niestety, oba te artykuły były niezdatne do umieszczenia w owym dzienniku; aż napisałem trzeci, a ten był z poprawkami umieszczony. W tym samym czasie zaczął wydawać pan Kraszewski w Dreźnie tygodnik w języku polskim, pod tytułem „Tydzień”52, i także przysyłał mi go bezpłatnie, a ja rozmiłowałem się bez granic w czytaniu owych czasopism i począłem przemyśliwać, żeby to można co napisać do owego tygodnika do Drezna. Zdobyłem się wreszcie na artykuł z życia ludu, a p. Kraszewski bardzo się uradował tym artykułem i takowy z małymi poprawkami umieścił. Więc byłem tym bardzo ucieszony, że mój artykuł p. Kraszewski ogłosił w swej gazecie, a potem ośmieliłem się częściej pisywać do innych gazetek ludowych, które wtedy wychodziły w Krakowie, jako to: „Zagroda”53 i „Włościanin”54, do których już poprzednio parę razy pisałem. Ale pewnego razu, a było to w roku 1879, przyszła mi myśl, ażeby Kraszewskiemu w dniu jego imienin i w roku jego jubileuszu literackiego, za pośrednictwem redakcji „Zagrody” i „Włościanina”, złożyć publicznie kilka słów życzeń imieniem ludu polskiego z okolic Krakowa i Wieliczki55. Życzenia te napisałem w te słowa:
Chociaż jestem chłopem, pługiem rolę orzę,
Składam Ci życzenia, co me serce może.
Ach, panie i ojcze nasz, prostaczków na wsi,
Z twych dzieł my poznali, czym przodkowie nasi
Byli na tej ziemi, która Polską zwana,
Dziś nam jest przez wrogów na części stargana.
Żyj Pan sto lat z nami, byśmy doczekali
Wszyscy w bratnim duchu ręce se podali;
Wytrwaj w twojej pracy aż do polepszenia,