— Jeżeli nie znasz człowieka, którego przewozisz — mówi p. naczelnik — masz obowiązek zapytać go, dokąd idzie.
— Proszę pana — odpowiadam — wszak ja płacę podatki na utrzymanie porządku w kraju, to ta sprawa należy do policji, a nie do mnie.
— Czytasz zapewne gazety, co ? — pyta się p. naczelnik.
— A czytam, proszę pana — mówię — bo chcę się dowiedzieć, co się w świecie dzieje.
— A co ciebie świat obchodzi? Ty jesteś chłop, więc patrzaj sobie pługa, kosy i wideł, a nie gazet i świata.
Co tam zakipiało w sercu, to zakipiało, na te wzgardliwe słowa, ale odpowiedziałem grzecznie:
— Proszę pana naczelnika, nam chłopom tak samo jak i panu wolno dziś uczyć się w szkole.
Po wielu i bardzo wielu innych jeszcze zapytaniach i odpowiedziach uwolniono mię całkiem od kozy48, ale spotkała mię dotkliwa kara materialna, bo pan naczelnik dał polecenie do wójta gminy naszej, Brzegi, ażeby łódkę moją wynieść z Wisły na brzeg i zamknąć do grubego drzewa, a klucz zatrzymać w urzędzie gminnym. Tym sposobem przewóz został mi wzbroniony, bo wójt rozkaz wykonać musiał i łódka przez cały rok była zamknięta. Poniosłem stąd podwójną szkodę, raz, że nie rybowałem49 przez ten czas, a po drugie, że łódka całkiem zniszczała od słońca i deszczu.
Może myślisz, łaskawy czytelniku, że przez ten czas, tak niepokojący dla mnie, utraciłem zamiłowanie do czytania? Bynajmniej. Stokroć nawet większego nabrałem, bo wtedy nie tylko książki, ale już i gazety czytałem. A gdym napisał list do p. Kraszewskiego o tym wszystkim, co się ze mną dzieje i co się już stało, odpowiedział p. Kraszewski w te słowa: „Wytrwaj w czynach twoich dla Ojczyzny i narodu twego aż do końca, a sława twoja tym większa będzie jako chłopka polskiego”.
Więc na tak miłą odpowiedź p. Kraszewskiego zapragnąłem mieć jak najwięcej wszelkich wiadomości tak ze świata, jako i z literatury, i w tym celu poznałem się osobiście z różnymi osobami wyższych stanów. A gdy natedy zaczął wychodzić dziennik w Krakowie pod tytułem „Kraj”50, poznałem się z redaktorami tegoż dziennika, panami Wład. Sabowskim51 i Anczycem, którzy dziennik swój, przez czas krótki wychodzący, bezpłatnie mi przysyłali.