— Wedle rozkazu!
— Właśnie! Bo bęcniesz znów, jak niedawno... Bykow, wytłumacz mu to dokładnie...
W ciszy każde słowo błyska, jak iskra w mroku.
— Jakbyś zobaczył, że patrzą w okno — nie strzelaj! Rozumiesz? — mówi tęgi bas.
— Tach toczyno...11
Dwa słowa wyrzeczone łamanym językiem, dźwięczą bojaźliwie i smutnie.
— No, a jak kto wylezie przez okno, albo poleci, tu, abo tam — widzisz?
— Tach toczyno...
— To wołaj zaraz: kto idzie? I raz wołaj, i drugi, a za trzecim — strzelaj, ale tylko w górę, na alarm... I wtenczas do tego, co leci, też strzelaj... abo bij kolbą, abo bagnetem... jak ci dogodniej, rozumiesz?
— Tach toczyno...