— No, ale jak doprowadził swoją robotę do końca, to już wtedy doniosłem naczelnikowi...

— Po cóż? — z żałością w głosie zawołał Misza. — Po co naczelnikowi?

— Jakże to? — zapytał starzec

— Przecież moglibyście powiedzieć jemu, więźniowi.

— Też dziwak z pana — zaśmiał się Korniej. — Cóż w takim razie zrobić z kratą? Przecież przepiłowana.

— Ależ można było powiedzieć zaraz, jak tylko zaczął piłować!

— Ta-ak... czyżby? Można było i tak... to racja... No, ale tak jak ja zrobiłem, lepiej, bądź co bądź, zawszeć się człowiek zajął...

— Ale go przecież za to ukarano?

— No, a jakże? Inaczej niepodobna... ukarali...

— I bardzo?