Zerwał się, rzucił się do drzwi i przyłożywszy wargi do okienka, trwożnie, błagalnie, ale niezbyt głośno zawołał:

— Oficerow! Dozorca...

I kiedy Oficerow znalazł się u drzwi, Misza jął szeptać śpiesznie, nerwowo:

— Posłuchajcie... drogi mój! on stuka...

— Wasyl Nikitycz?

— Tak? To on?

— On... ale...

— Powiedzcie mu... szepnijcie — ja nie umiem!

— Boję się...

— To nic! My będziemy — ostrożnie...