— Czy Néhomme — spytałem — nie leży blisko Carquehuit i Clitourps?
— Oczywiście; Néhomme to jest holm, wyspa lub półwysep sławnego wicehrabiego Nigela, którego nazwisko przetrwało także w Néville. Carquethuit i Clitourps, które pan wspomniał, są dla protegowanego pani de Cambremer okazją do nowych błędów. Bez wątpienia, on rozumie, że Carque to kościół, niemieckie Kirche. Zna pan Querqueville, nie mówiąc o Dunkerque. Bo lepiej byłoby w takim razie zatrzymać się przy tem sławnem słowie Dun, które dla Celtów oznaczało wyżynę. I to odnajdzie pan po całej Francji. Pańskiego księdza urzekło Duneville, powtarzające się w departamencie Eureet-Loire; znalazłby Châteaudun, Dun-le-Roi w departamencie Cher, Duneau w Sarthe, Dun w Ariège, Dune-les-Places w Nièvre, etc, etc. To Dun nasuwa mu ciekawy błąd w tem co dotyczy Douville, gdzie zaraz wysiądziemy i gdzie nas czekają wygodne pojazdy pani Verdurin. Douville, po łacinie don villa — powiada ksiądz. W istocie, Douville znajduje się u stóp znacznych wyniosłości. Pański proboszcz, który wie wszystko, czuje jednak że strzelił bąka. Przeczytał w istocie w jakimś starym regestrze beneficjów: Domvilla. Zatem cofa się; Douville, wedle niego, to jest lenno opata — Domino Abbati z Mont-Saint-Michel. Ucieszył się z tego, co jest dosyć dziwne, kiedy się pomyśli o skandalicznem życiu, jakie od czasu Kapitularza Sainte-Claire prowadzono w Mont-Saint-Michel i byłoby nie bardziej dziwne, niż widzieć króla duńskiego suzerenem całego tego wybrzeża, gdzie o wiele gorliwiej szerzył kult Odina niż kult Chrystusa. Z drugiej strony, przypuszczenie że n zmieniło się w m nie razi mnie i jest mniejszą deformacją niż bardzo poprawny Lyon, który również pochodzi od Dun (Lugdunum). Ale koniec końców, ksiądz się myli. Douville nigdy nie zwało się Douville, ale Doville, Eudonis Villa, wioska Eudesa. Douville nazywało się niegdyś Escalecliff, schody zbocza. Około r. 1223 Eudes Piwniczny, pan na Escalecliff, wybrał się do Ziemi Świętej; w chwili wyjazdu przekazał kościół opactwu Blanchelande. Przez wzajemną kurtuazję, wioska przybrała jego imię, stąd obecnie Douville. Ale dodam, że toponymia, w której jestem zresztą bardzo ciemny, nie jest wiedzą ścisłą; gdybyśmy nie mieli tego historycznego świadectwa, Douville mogłoby bardzo dobrze pochodzić od wody: Ouville, to znaczy Les Eaux. Formy na ai (Aigues-Mortes) od aqua, woda, zmieniają się bardzo często na eu albo na ou. Otóż w pobliżu Douville były słynne wody Carquebut. Wyobraża pan sobie, jak proboszcz był uszczęśliwiony, że znalazł tam ślad chrześcijański, mimo że ten kraj musiał być dość oporny dla ewangelji, trzeba było aby się nad nim męczyli kolejno święty Ursal, święty Gofroi, święty Barsanore, święty Wawrzyniec z Brevedent, który w końcu „puścił passę” na rzecz mnichów z Beaubec. Ale co do tuit, autor się myli, widzi w tem formę toft, rudera, jak w Criquetot, Ectot, Yvetot, podczas gdy to jest thveit, karczowisko, jak w Braquetuit, Thuit, Regnetuit, etc. Tak samo, o ile poznaje w Clitourps normandzkie thorp, co znaczy wioskę, chce aby pierwsza część nazwy pochodziła od clivus, spadek, podczas gdy pochodzi od cliff, skała. Ale najgrubsze bąki proboszcza wynikają nietyle z jego niewiedzy, ile z jego uprzedzeń. Choćby się było najlepszym Francuzem, czyż można przeczyć oczywistości i brać Saint-Laurent en Bray za tak znanego księdza rzymskiego, wówczas gdy chodzi o Saint-Lawrence ’Toot, arcybiskupa Dublina. Ale bardziej jeszcze od uczuć patrjotycznych, uprzedzenia religijne pańskiego przyjaciela popychają go do grubych błędów. I tak, niedaleko od naszych gospodarzy z la Raspelière masz pan dwa Montmartin: Montmartin-sur-Mer i Montmartin-en-Graignes. Co do Graignes, zacny ksiądz nie popełnił błędu; zgadł że Graignes, po łacinie Grania, po grecku Krene, znaczy stawy, bagna; ileż możnaby zacytować Cresmays, Croen, Gremeville, Lengronne? Ale co do Montmartin, pański rzekomy lingwista uparł się, że to chodzi o parafie poświęcone świętemu Marcinowi. Opiera się na tem, że ów święty jest ich patronem; ale nie zdaje sobie sprawy, że wzięto go za patrona dopiero ex post; lub raczej zaślepiony jest nienawiścią do pogaństwa; nie chce widzieć, że gdyby chodziło o świętego Marcina, mówionoby Mont-Saint-Martin, jak się mówi Mont-Saint-Michel; podczas gdy nazwa Montmartin odnosi się w sposób o wiele bardziej pogański — do świątyń poświęconych bogowi Marsowi, świątyń których nie posiadamy to prawda innych śladów, ale którym ich niezaprzeczona obecność w sąsiedztwie rozległych obozów rzymskich dawałaby wszelkie prawdopodobieństwo nawet bez nazwy Montmartin, rozstrzygającej wątpliwość. Widzi pan, że ta książeczka, którą pan znajdzie w la Raspelière, nie należy do najlepszych.
Nadmieniłem, że jednak proboszcz z Combray często podawał nam ciekawe etymologje.
— Był może bardziej na swoim gruncie, podróż do Normandji wykoleiła go.
— A nie wyleczyła — dodałem — bo przybył tu z neurastenią, a wrócił z reumatyzmem.
— A! więc to wina neurastenji! Popadł z neurastenji w filologję, jakby powiedział mój dobry mistrz Pocquelin, zwany Molierem. Powiedz pan, profesorze Cottard, czy pan sądzi, że neurastenja może mieć ujemny wpływ na filologję, filologja kojący wpływ na neurastenję, a wyleczenie z neurastenji czy może prowadzić do reumatyzmu?
— Najzupełniej, reumatyzm i neurastenja to są dwie zastępcze formy neuroartrytyzmu. Można przejść z jednego w drugie w drodze metastazy.
— Nasz znakomity profesor — rzekł Brichot — wyraża się, niech mi Bóg odpuści, we francuzczyźnie równie zaprawnej łaciną i greką, jakby to mógł uczynić sam molierowskiej pamięci pan Czyściel! Przybywaj, wujaszku, chcę powiedzieć nasz Sarceyu narodowy...
Ale nie mógł dokończyć. Profesor podskoczył i wydał ryk:
— Do stu kaduków — wykrzyknął, przechodząc wreszcie do artykułowanej mowy — przepuściliśmy Maineville (he! he!) a nawet Renneville.