Lecz wiedz, że ten, kto lecąc do niebios światłości,

Połamał kości,

Szczęśliw sto razy nad nędzne to plemię,

Co nigdy skrzydeł swoich nie wzbiło nad ziemię!»

Zamilkł, i gardząc bąka niewczesnym hałasem,

Leżał do rana pod lasem,

Obmuskując łapami na przeróżne strony

Pancerz srodze uszkodzony.

Litowały się nad nim wszystkie polne kwiaty:

Habry, powoje, bławaty,