Droga, jak strzelił! Prosto w tę latarnię,

Przy której gospodyni odwiedza mleczarnię!

Zbierz tylko kości, wielmożny rycerzu,

A dojedziem tak pewno, jak amen w pacierzu!...

Czuję już nawet zdaleka

Przedziwny zapach mierzwy i świeżego mleka!»

Lecz rycerz, leżąc na grzbiecie,

Iż mu coś nadpękło w karku:

— «O ty, poziomy duchu, w najemnej sajecie!

Wracaj do swego folwarku.