— «O ty, poziomy duchu, w najemnej sajecie!

Wracaj do swego folwarku.

Lecz wiedz, że ten, kto lecąc do niebios światłości,

Połamał kości,

Szczęśliw sto razy nad nędzne to plemię,

Co nigdy skrzydeł swoich nie wzbiło nad ziemię!»

Zamilkł, i gardząc bąka niewczesnym hałasem,

Leżał do rana pod lasem,

Obmuskując łapami na przeróżne strony

Pancerz srodze uszkodzony.