Litowały się nad nim wszystkie polne kwiaty:

Habry, powoje, bławaty,

Podając mu czareczki balsamów i rosy.

Ale zaledwie obrzask zróżowił niebiosy,

Ledwie zorza wyjrzała okienkiem przez szpary,

Brzęk się zrobił, szydercze zasyczały gwary,

Od śmiechów, gwizdów, świstów szumi cała łąka.

Oto pod przywództwem bąka

Nadleciał rój skrzydlaty, i dalej na żuka:

— «Ot ci nauka!