Jego złote oko.
A pod słonkiem klęczą góry,
Karpatowe szczyty
I podnoszą skalne głowy
W przejasne błękity.
A z gór lecą jasne zdroje,
W oną Wisłę cieką,
Co to idzie aż do morza,
Daleko, daleko...
A nad Wisłą leżą pola,
Jego złote oko.
A pod słonkiem klęczą góry,
Karpatowe szczyty
I podnoszą skalne głowy
W przejasne błękity.
A z gór lecą jasne zdroje,
W oną Wisłę cieką,
Co to idzie aż do morza,
Daleko, daleko...
A nad Wisłą leżą pola,