Jak nie smyknie lisia kita,
Stasio w krzyk: — A huź-ha kusy! —
Lis do boru dał dwa susy.
Szkodnik, lubi połów łatwy,
Chciało mu się kuropatwy.
Ale Staś go spłoszył w porę
I lisisko wpadło w norę.
Idzie dalej, patrzy w lewo,
Aż wiewiórka, szust! na drzewo.
I na samym czubku siadła