Ach, gdyby co rok, przez jedną godzinę,

Ludzie się w bratnią łączyli drużynę,

W wspólne ogniwa łańcucha,

I czuli razem swój ból, choć przez chwilę,

Ileżby życiu przybyło na sile,

Na mocy ducha!

Więc zawsze będę błogosławić ciebie,

O nowa zorzo na pochmurnem niebie

Smętnych okręgów żywota!

Zawsze ja wyjdę na próg naszej chaty