Nie, ja nie wielbię ciebie, Beatrycze,

Nie jesteś ty mój ideał niewieści.

Boś ty wielkiemu mężowi boleści

Wtedy zjawiła swe słodkie oblicze,

Gdy on się z piekieł dźwignął na dzień boży,

Na tła różane i wiecznej brzask zorzy.

Nie poszłaś ty z nim, za dni połowicy,

W on las posępny, gdzie duch szuka drogi,

Nie byłaś światłem dla wieszcza źrenicy,

Gdy ją zwątpienia zaćmiły i trwogi,