A nie z rozkoszy próżnej, ni z uciechy

To gorejące wzięłam namaszczenie:

Bo rzadkie w pieśni ziemi tej uśmiechy,

A ciężą na niej popioły i cienie

Rzeczy pomarłych, a praca to sroga

Śpiewać, gdy w piersiach jest ucisk i trwoga...

Ale mi czynić trzeba, co duch zdarzy,

A iść za głośnym od mogił podmuchem

Ku jutrzni onej, co na dzień się żarzy,

I za tym wielkim, żórawim łańcuchem