Co czas tej smętnej ziemi przynieść może.

Ranek twój wstawał różami spłoniony,

Twe noce miały gwiaździste zasłony,

I ciche zorze.

Nad głową twoją paliło się słońce,

Lato szło w pole na zbóż grając lutni;

Miałeś skowronki nadzieją dzwoniące,

Przecież, gdyś zwinął już skrzydeł swych końce

Odchodzim smutni.

Odchodzim smutni i patrzym po niebie,