I nie odstąpi ode mnie kroku;

Ja sobie idąc mówię pacierze,

A mama idzie przy moim boku.

— I nic-że tobie, dziecię, nie trzeba?

Ani zabawki? Ani sukienki?

— Nie, bo ja idę sobie do nieba,

A w drodze śpiewam smutne piosenki.

— I dawnoż idziesz?

— Wstałam o świcie,

Przed wschodem słońca wyszłam z mej chatki,