Dziś — tracę wiarę.

Martwoty ducha obeszły cię pleśnie,

Rdza pierś twą zjada i serce ci trawi...

Więc próżne były ofiary i pieśnie?

Ergo erravi?

Ileż to razy czekałam wśród nocy

Drgnięcia tej ziemi, co łono twe kryje.

Ileż się razy zrywałam z niemocy,

Z okrzykiem: żyje!

Lecz ranek płoszył nadzieje zwodnicze,