Jak płoszy jastrząb drużynę żurawi,

I znów w zwątpieniu godziny me liczę...

Ergo erravi?

Po pustym polu, bywało, wiatr wionie,

Pomiecie liściem uwiędłem i suchem,

A ja ze łzami wyciągam już dłonie

Za twoim duchem...

Lecz wiatr opada na skiby te czarne,

A żaden duch się z mogiły nie jawi,

I znowu cisza i zimno cmentarne...