Bo ani przekląć nie może, ni zbawić!

Twych bławatkowych oczu jasność cicha

Niewzeszła gwiazdą w prastarej tej ciszy,

Gdzie ciemność bierze kształt i smętnie wzdycha

Po drogach błądząc, kędy bez pomocy

Konającego słychać dech i głosy,

Od których cierpnie mózg, a wstają włosy.

Przeszedł te piekła i wyszedł bez ciebie,

Wielki ów piewca jęku i wieszcz zgrzytów;

A tyś się lilją kwieciła na niebie,