Gdzie duchy krzyczą językiem płomieni,

Zdala ty byłaś od onej otchłani,

Co się jak czasza rubinów czerwieni

Wnętrzem swej męki, a z wierzchu jest czarna

I cicha — wielka kostnica cmentarna.

Tyś się przelękła żałosnych tych borów,

Gdzie słychać lament pniów, gdzie gałąź woła,

Tych pomieszanych duchowych kolorów

Pół potępieńca, a pół archanioła,

Którego w kaźni Bóg musi zostawić,