W on las posępny, gdzie duch szuka drogi,

Nie byłaś światłem dla wieszcza źrenicy,

Gdy ją zwątpienia zaćmiły i trwogi,

Sam się obłąkał w gąszcz dziką i czarną

Ów wielki tułacz i pątnik z nad Arno.

Ciebie przelękły okręgów tych ciemnie,

Co kaźnią ducha i miejscem są męki.

Może cię wołał i wzywał daremnie,

Może napróżno chciał dotknąć twej ręki,

Może cię szukał oczyma przy sobie,