W tej wielkiej pustce i żywych ciał grobie.

Ciebie ta brama spłoszyła swym zgrzytem,

Co jak trumienne zapada się wieko,

I dzieli oczy skazańca z błękitem,

Z łanem pól żytnich i z chatą daleką...

Nie, ty nie przeszłaś przez ciemne wierzeje,

Gdzie «ten co wschodzi zostawia nadzieje».

I łódź ta mglista na martwych wód fali,

Co z łez ulane zdrętwiały w swym biegu,

Gdzie każda kropla westchnieniem się żali,